Koniec i podsumowanie

Się mnie nawet o tym blogu zupełnie zapomniało. Tak zupełnie zupełnie. To może krótkie podsumowanie tego, co udało mi się spaprać od 4 sierpnia do teraz.

1. Aktualnie pracuję już czwarty rok po studiach – czwarta szkoła (właściwie piąta, bo miałam krótki romans z technikum, czego nie wspominam zbyt dobrze).

2. Mam coraz większe obrzydzenie do pracy w szkole. Jak jeszcze w tamtym roku praca w szkole była dla mnie oczywistością, bo przecież nic innego nie umiem robić to teraz praca w szkole jest dla mnie męką i czuję, że się marnuję, bo przecież jestem taka zajebista, że ja pierdolę, kurwa mać.

3. Zaczęłam staż na nauczyciela mianowanego. Z moim nastawieniem prawdopodobnie go nie skończę.

4. We wrześniu kupiłam mieszkanie. Szalone 3 minuty od moich rodziców, ale zawsze własne, mogę się tam zamknąć i odciąć od tego świata. Remont trwa. Nie spodziewałam się, że urządzanie mieszkania może być takie wkurwiające.

5. Przez dokładnie miesiąc i dwa dni miałam chłopaka. Pierwszy i, z moim szalonym nastawieniem do poznawania nowych ludzi, pewnie ostatni. Umrę samotnie. Jestem chujowa w związki.

6. Mam dosyć bycia ostatnim wyborem ludzi. Mam dosyć bycia na końcu ludzkich myśli. Ma dosyć bycia olewaną. Wiadomość z ostatniej chwili: też ma uczucia, które się rani. Moje rany są głębsze i nigdy się nie goją.

7. Jak podsumować dwa lata w jednym wpisie? Właśnie tak.

Nadal nie mam potrzeby zwierzania się internetowi, ale wypadałoby uzupełnić dziurę pomiędzy 1 maja 2014 a dzisiaj.

1. Magisterka obroniona na piątkę dnia 30 czerwca 2014 roku.

2. Od 1 września 2014 do 31 sierpnia 2015 mam podpisaną umowę na czas określony w gimnazjum. A potem to nie wiem co będzie.

3. Miałam pół etatu, więc pyknęłam sobie staż na nauczyciela kontraktowego. Zdałam z maksymalną liczbą punktów. Jestem nauczycielem bibliotekarzem nierobem kontraktowym.

4. W sobotę byłam na wieczorze panieńskim w Krakowie. Spiłam się tak, że urwał mi się film. Straciłam szacunek do siebie jako pracownika oświaty.

5. Zapomniałam jak bardzo denerwujący jest WordPress. Wszystko, czego nie ogarniam, mnie denerwuje. Przecinki, na ten przykład, też mnie denerwują, bo albo daję ich za dużo albo za mało.

6. W lutym zmarł mój drugi dziadek. Rozległe poparzenie ciała.

7. Staram się ogarniać moje życie.

Całe życie w bałaganie

Pomyślałam sobie, że warto byłoby jeszcze coś napisać. Nie ukrywam, że ten blog jest już lekko nieświeży. Znudziło mi się blogowanie o moim życiu. Większość moich wpisów przejął Fejsbuk. Prowadzę też inne blogi, ale nie o sobie, ale o rzeczach, które mnie interesują. Inne blogi również zaniedbałam, ponieważ aktualnie staram się skończyć moją pracę magisterską. A od września, kto wie, może praca w szkole.

Szybkie i krótkie streszczenie mojego życia od września.

1. Nadal tęsknię za Filonem. Szczerze, to nie boję się śmierci, kiedy czasami o niej myślę. Wierzę w to, że po drugiej stronie będzie Filon.

2. W listopadzie w domu pojawiła się Szpilka. Brat znalazł ją w nocy na środku drogi i nie miał sumienia zostawić. U weterynarza została oceniona na ok. 7 tygodni. Najpierw została nazwana Klopsem, bo myślałam, że to chłopczyk. Później zmieniliśmy imię na Szpilka, ponieważ pazurki miała jak szpileczki. Aktualnie Szpilka ma prawie 8 miesięcy, a pazury jak szpony jastrzębia. Już wysterylizowana, jej ulubionym miejscem w domu jest mój pokój.

3. Praca magisterska. Pisze się. Termin oddania całości do sprawdzenia to 19 maja, więc pisze się niesamowicie szybko.

4. Schudłam 5 kilo (jej).

I tyle. Nic więcej się nie działo. Nie chcę w sumie kończyć na razie tego bloga, bo a nóż widelec zechce mi się zwierzeń. Niech tak sobie wisi na razie.

Fun fact: piszę pracę o polskich blogach o książkach dla dzieci. Mój rozdział teoretyczny, czyli ogólnie o blogach, jest cudownie odwalony. Szkoda, że to na razie jedyny rozdział jaki mam :P Od wczoraj moja praca powiększyła się o 5 stron. Muszę chyba zwolnić, bo jeszcze się w maju będę broniła :P

Człowiek w pustym mieszkaniu

Zapłacz
kiedy odejdzie,
jeśli Cię serce zaboli,
że to o wiele za wcześnie
choć może i z Bożej woli.

Zapłacz
bo dla płaczących
Niebo bywa łaskawsze
lecz niech uwierzą wierzący,
że on nie odszedł na zawsze.

Zapłacz
kiedy odejdzie,
uroń łzę jedną i drugą,
i – przestań
nim słońce wzejdzie,
bo on nie odszedł na długo.

Potem
rozglądnij się wkoło
ale nie w górę;
patrz nisko
i – może wystarczy zawołać,
on może być już tu blisko…

A jeśli ktoś mi zarzuci,
że świat widzę w krzywym lusterku,
to ja powtórzę:
on w r ó c i…
Choć może w innym futerku…

FILON

czerwiec 1998 – 9 września 2013

Film do zobaczenia: „Merida Waleczna”

Usłyszałam, że jestem podobna do głównej bohaterki. Wprawdzie kolor włosów się różni, ale podobno mówię tak jak ona, więc muszę się wybrać do kina i sprawdzić czy przypadkiem czegoś nie sknocili :P

 

Co jeszcze bardziej zachęciło mnie do obejrzenia tej bajki to dyskusja na FilmWebie. Temat – jakżeby inaczej – o bardzo irytującym mnie tytule: Kolejna feministyczna brednia

Dyskusja długa. Argument goni argument.

- Szatan za tym stoi. Tak jak za prezerwatywami, czarnym lakierem do paznokci, metalem, Pokemonami…

- Diabeł ogonkiem napisał scenariusz

 

W sobotę idę do kina. I nie ma zmiłuj.

 

PS. Jakoś mi lepiej.

I żadnych skoków pisków na początek.

Od dzisiaj jestem dumną posiadaczka tytułu licencjata. Wprawdzie nie równa się to z literkami przed nazwiskiem, ale i tak dumnie brzmi. Tak oto zakończyłam moją trzyletnią burzliwa karierę na studiach I stopnia. Po wakacjach (3,5 miesiąca !!!) rozpocznę studia II stopnia.

Sioł joł. Skończyłam wiersz, skończyłam pewien etap w życiu.
I "ulepszam" swojego bloga do Worldpress.

Ha!

pomalutku, na bardzo obrażonych łapach.

Śnił mi się dzisiaj dziadek. Że żyje. Przyszłam do mieszkania babci, a on leżał na kanapie. "Byliśmy pewni że umarłeś. A ty żyjesz! Zmartwychwstałeś!". Dziadek uśmiechał się, mówił że niepotrzebnie się martwiliśmy. Był taki jak przed chorobą. Wychodziłam z domu, ale jeszcze do niego podeszłam i wzięłam za rękę. Obudził się wtedy i uśmiechnął się. Uścisnął moją dłoń. Był, po prostu był. Pierwszy raz od jego śmierci byłam spokojna.
A potem się obudziłam – i wszystko, co było złe, wróciło.